Darmową aplikację Guardiana pobrało 280 tys. użytkowników iPadów. Od paru dni dostęp do treści jest płatny. Czy ten krok zabierze wydawcy wielu czytelników?
Uruchomiona w połowie października aplikacja "Guardiana" była darmowa dzięki sponsoringowi brytyjskiego kanału telewizyjnego Channel 4. Bardzo przypominająca gazetę aplikacja przeznaczona na iPada oferuje czytelnikom dziennika tylko jeden rodzaj subskrypcji - miesięczny dostęp w cenie 10 funtów.
Guardian skompletował solidną bazę użytkowników aplikacji - wg danych wydawcy program pobrano 500 tys. razy od daty premiery, ale realnych, aktywnych użytkowników w grudniu miała aplikacja nieco więcej niż 50 proc. - 280 tys.
Jeżeli chociaż 17 proc. użytkowników z grudnia zdecyduje się płacić (jest to procent nowych użytkowników, którzy poprzez aplikację podjęli decyzję o subskrypcji cyfrowych treści gazety), wówczas wydawca Guardiana miałby ponad 47,5 tys. płacących czytelników, co przekładałoby się na dodatkowy przychód w wysokości 475 tys. funtów miesięcznie (przed odprowadzeniem 30 proc. marży dla Apple).
Aplikacja nie jest zamykana całkowicie. Nowych użytkowników ma przekonywać siedmiodniowy, darmowy okres próbny, który pozwoli im zapoznać się z aplikacją. Strategia różni się od sposobu, w jaki Guardian zarabia na treściach przeznaczonych dla iPhone-ów. Użytkownicy smartfonów dostają trzy darmowe artykuły dziennie, zanim dostęp do treści ulegnie zablokowaniu. Aplikacja na iPhonie jest darmowa w Stanach Zjednoczonych, dla reszty świata dostęp kosztuje 3 funty za 6 miesięcy lub 5 funtów za cały rok.
A tak prezentuje się aplikacja "Guardiana" na iPadzie:
Źródło: PaidContent